Stulecie Wielkiej Wojny

Kobiety czasu Wielkiej Wojny w fotografii

Amatorskie zdjęcia, spontaniczne i niepozowane, rejestrują różne momenty żołnierskiej rzeczywistości – i te całkiem błahe, i te o historycznym znaczeniu.

W ramach obchodów rocznicy Wielkiej Wojny z Archiwów Państwowych wydobyto tak zwane dokumenty osobiste – pamiętniki, listy, autobiografie, które postanowiono wydać w formie książkowej. Cała seria ma przybliżyć wojenną „codzienność niecodzienności”, jak głosi tytuł1, widzianą z perspektywy tych, którzy nie brali czynnego udziału w działaniach zbrojnych. Wśród archiwaliów szczególnie ciekawe są wspomnienia kobiet pozostawionych w czasie wojny wraz z rodzinami i dziećmi w domach. Zarówno opieka nad najbliższymi, jak i zarządzanie dobrami czy tylko małym gospodarstwem były szczególnie trudne w niestabilnej rzeczywistości, naznaczanej przemarszami wojsk, kłopotami z aprowizacją, a także ciągłym niepokojem o losy walczących krewnych. Jak pokazują zapiski kobiet, ich życie toczyło się swoim rytmem, jakby wbrew czy raczej pomimo niepokojących wieści z frontu, na które przecież nie pozostawały obojętne.

 

Oddział sanitarny Legionów Polskich, kobiety na równi z mężczyznami stanowią ważną część profesjonalnego zespołu, 1915 © Tadeusz Pawlas, Muzeum Historii Fotografii

Dynamika czasów sprawiła, że wiele kobiet już przed wojną wybrało dla siebie inne role – angażowało się w działania politycznie i społecznie, po czym w 1914 roku założyło męski mundur, by móc czynnie walczyć o niepodległość2. Eliza Ludwika Daszkiewiczówna zrezygnowała z posady urzędniczki w fabryce, aby jako Stanisław Kepisz pełnić służbę sanitariusza. Także Leopoldyna Stawecka, po porzuceniu seminarium nauczycielskiego, dołączyła do oddziałów zbrojnych, przedstawiając się jako mężczyzna. Do wycofania się z boju zmusiły ją dopiero odniesione rany. Wyleczona, ukończyła kurs sanitarny i zapisała się do Ochotniczej Legii Kobiet, dzięki czemu mogła aktywnie kontynuować służbę.

Kobiety i legionowa „niecodzienność”

Równie ciekawym dokumentem „codzienności niecodzienności” są fotografie ukazujące wydarzenia wojenne oraz pozafrontowe życie żołnierzy, sprzęt wojskowy, zaplecze sanitarne. Ich zbiór znajduje się w krakowskim Muzeum Historii Fotografii, w którym z okazji stuletniej rocznicy wymarszu I Kompanii Kadrowej otwarto wystawę zatytułowaną Legionowe Kadry3. Prezentowane na niej najczęściej amatorskie zdjęcia, spontaniczne i niepozowane, rejestrują różne momenty żołnierskiej rzeczywistości – i te całkiem błahe, i te o historycznym znaczeniu. Zwracają uwagę zwłaszcza fotografie kobiet związanych z armią przeważnie jako sanitariuszki oraz przypadkowych uczestniczek wydarzeń – świadków przemarszu legionistów.

W kadrze prezentującym oddział sanitarny Legionów Polskich widać tylko część transportu znajdującego się na peronie dworca gdzieś na Ukrainie w styczniu 1915 roku. Nie jest to moment szczególnej mobilizacji, załoga medyczna stoi więc spokojnie przy wejściu do wagonu. W stłoczonej grupie widz dostrzega kilka kobiet ubranych w mundurowe bluzy i czapki, z opaskami z czerwonym krzyżem. Widać wyraźnie, że na równi z mężczyznami stanowią one ważną część profesjonalnego zespołu.

Personel szpitala wojskowego w Wadowicach, 1915 © Muzeum Historii Fotografii

O tym, jak istotną rolę w medycznym zapleczu odgrywały kobiety, świadczy zdjęcie personelu szpitala wojskowego w Wadowicach z 1915 roku. Ukazuje ono pięć kobiet –sanitariuszki i prawdopodobnie lekarki (na co może wskazywać ich wiek i centralne umiejscowienie). Dopiero w drugim rzędzie stoją czterej mężczyźni w wojskowych mundurach. Ten zbiorowy portret jest interesujący nie tylko dlatego, że jest portretem medycznego, głównie kobiecego personelu, lecz także dlatego, iż jedna z bohaterek użyła fotografii jako pocztówki wysłanej zaprzyjaźnionemu mężczyźnie, jak można się domyślać z tekstu na odwrocie.

Krótki przekaz rozpoczyna wiadomość, że jest to już druga tego rodzaju przesyłka, pierwsza najwyraźniej nie dotarła – jak sądzi nadawczyni po braku odpowiedzi. Wysyła więc kolejną, jak pisze, „jeszcze ładniejszą”. Określenie to ujmuje w cudzysłowie, jak gdyby chciała ironicznie zaznaczyć, że „ładność” nie jest w tej chwili najważniejszą kategorią, choć z pewnością cieszy się, że dobrze wyszła na zdjęciu. Z drugiej strony, cudzysłów zmusza do zwrócenia uwagi na samą pocztówkę. Skoro nie ma być ładna, to może jest ważna, gdyż dokumentuje profesjonalną działalność kobiety, ukazując jej kompetencje, samodzielność i bohaterstwo. Wprawdzie nie na froncie, ale jest ona bezpośrednio zaangażowana w działania wojenne, które określają rytm jej funkcjonowania. O czym zresztą również pisze, wspominając, że co prawda roboty ma mnóstwo, ale jest „śliczna wiosna, a pod wpływem ostatnich wieści [jest] nawet dość wesoło”.

Równie ciekawe wśród legionowych zdjęć są a)te, które przedstawiają krótkie momenty „niecodziennej codzienności”, kiedy żołnierze mieli okazję odetchnąć „normalnym życiem” na postojach we wsiach i dworach. Najczęściej spotykali się tam z życzliwym przyjęciem przez kobiety, które oferowały im gościnę i miłą rozmowę. Właśnie taką chwilę wytchnienia uchwycono na zdjęciu zrobionym na Ukrainie w 1915 roku i opatrzonym na wystawie tytułem Pogawędka w Starej… Scena przedstawia dwie kobiety dotrzymujące towarzystwa wojskowemu. Jedna z nich siedzi z żołnierzem na ławce przed domem, druga stoi obok, zajęta szyciem albo cerowaniem, ale na pewno z zainteresowaniem przysłuchuje się rozmowie. Inne zdjęcie Zaloty w Łukawicyukazuje żołnierza zagadującego do kobiety, gdzieś na ukraińskim, wiejskim podwórzu, gdzie być może – w innych okolicznościach – nigdy by się nie spotkali.

Poczęstunek, Czerniowce 1915 © Muzeum Historii Fotografii

Na obu fotografiach widać wyraźnie podział na dwa światy, w jakich funkcjonują bohaterowie: wojskowy, podporządkowany wojennym strategiom, i domowy, związany z rutyną gospodarskich obowiązków. Obie te rzeczywistości, tak od siebie odrębne, pozostają w intensywnej relacji, zwłaszcza że kobiety zamieszkujące wsie i miasta na trasie przemarszu wojsk są spragnione wieści zarówno o działaniach na frontach, jak i o losach zaangażowanych w nie najbliższych. Na zdjęciu zrobionym w Sławkowie w styczniu 1915 roku można zobaczyć, jak jedna z mieszkanek wita się z żołnierzami stacjonującymi w mieście. Z pewnością uznała, że przybysze są najlepszym źródłem bieżących informacji, a przy tym na pewno potrzebują słowa wsparcia. Jeszcze gościnniej witały żołnierzy mieszkanki w Czerniowcach w 1915 roku. Fotograf uchwycił tu scenę postojowego poczęstunku: otoczeni młodymi kobietami wojskowi z uśmiechem kosztują czekoladek, zachowanych pewnie na specjalną okazję, jaka w końcu nadeszła wraz z legionami.

Legiony i „panienka z dworu”

W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego znajduje się fotografia z 1914 roku przedstawiająca słynną grupę Władysława Beliny-Prażmowskiego przed dworem Zawiszów w Goszycach pod Krakowem. Dowódca wraz ze swoimi żołnierzami w nocy z 2 na 3 sierpnia 1914 roku przeprawił się z Galicji do Kongresówki, torując niejako drogę I Kampanii Kadrowej. Postój wypadł właśnie w goszyckim dworze, gdzie bohaterów uwieczniła być może jego mieszkanka – Zofia Zawiszanka – zaangażowana w patriotyczną walkę równie mocno co przybyli ułani.

Następny kadr – zrobiony w tym samym miejscu, ale w 1924 roku, czyli w dziesiątą rocznicę wymarszu „beliniaków” – ujmuje już Zofię Zawiszankę, poprzednio na zdjęciu nieobecną, choć uczestniczyła ona w historycznym wydarzeniu, a także sama walczyła o niepodległość. Zasłużenie więc na rocznicowej fotografii stoi w centrum grupy, między Beliną-Prażmowskim a jego żołnierzami, nad zasiadającym pośrodku pierwszego rzędu Józefem Piłsudskim.

Tym razem Zofia ma elegancko upięte włosy i jest ubrana w modną sukienkę. Aż trudno w niej rozpoznać osobę z portretu wykonanego w 1914 roku, który przedstawia kobietę o krótkich, gładko zaczesanych włosach, z papierosem w ręku, w wojskowej czapce, mundurze i z szablą na kolanach, co podkreśla jej żołnierską aktywność. Właśnie te dwa zdjęcia prezentują prawnukowie Zofii – Marta i Michał Smoczyńscy – jako ilustrację do swoich wspomnień przy okazji uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej Zawiszance w sierpniu 2014 roku4. Zawisła ona obok tablicy poświęconej „beliniakom”, jaką wmurowano podczas rocznicowego spotkania w 1924 roku.

Jak wspomina Michał Smoczyński, „Prababka Zofia była kobietą niezwykłą. Nie była szeregową uczestniczką ruchu niepodległościowego. Jako studentka rolnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego współzakładała Drużyny Strzeleckie w Krakowie, brała udział w opracowywaniu ich statutu, komenderowała Drużyną Żeńską, brała na równi z kolegami drużyniakami udział w ćwiczeniach wojskowych”5. Po czym dodaje, że jej powołaniem stała się praca kurierska i wywiadowcza. To właśnie Zawiszanka, po wymarszu patrolu Beliny-Prażmowskiego z Goszyc, zaniosła relację o ich dokonaniach komendantowi Piłsudskiemu do Krakowa. Po wojnie kontynuowała działalność społeczną, zapisując swoje wojskowe wspomnienia.

Kobiety i tradycja „kadrówki”

Uczestnicy i uczestniczki marszu szlakiem „kadrówki” podczas wypoczynku, 1927 © Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ciekawym komentarzem do sytuacji kobiet z czasów Wielkiej Wojny i polskiej walki o niepodległość są zdjęcia dokumentujące powojenną tradycję „kadrówki”, celebrowaną w trakcie corocznego marszu w sierpniową rocznicę wyjścia I Kompanii Kadrowej z Krakowa. Fotografie te są świadectwem patriotycznej świadomości kobiet, a zarazem poczucia wspólnoty z tradycją kobiecych „kadrówek” oraz innych uczestniczek wojskowych działań. Ukazują one również zmiany społeczne i obyczajowe, jakie utrwaliły się po wojnie, dotyczące pozycji kobiet, modeli ich zachowań i przypisanych im ról oraz funkcji. W Polsce wraz z niepodległością kobiety uzyskały prawa wyborcze, przez co został usankcjonowany ich status obywatelski. Wykorzystały go, zdobywając wykształcenie, angażując się w edukację, działania społeczne, ale także aktywnie uczestnicząc w umacnianiu historycznej tradycji wolnego państwa. Stąd ich obecność w marszach śladem „kadrowiczów”, co ukazują fotografie zebrane w Narodowym Archiwum Cyfrowym.

W kadrze z sierpnia 1927 roku wokół kuchni polowej tłoczą się naśladowcy żołnierzy I Kompanii Kadrowej. Pokaźną grupę stanowią wśród nich kobiety w mundurach i rogatywkach albo wojskowych czapkach, a ich ogorzałe od słońca, zmęczone twarze świadczą o tym, że w marszu wcale nie pozostają w tyle za swoimi kolegami.

Inne zdjęcie z tego samego wydarzenia z 1927 roku przedstawia sylwetki kilku

Uczestniczki marszu szlakiem „kadrówki”: Maja Augucewicz, Nusia Nowacka, Oleńka Tarnowska, Tusia Wesołowska © Narodowe Archiwum Cyfrowe

uczestniczek, zidentyfikowanych jako: Maja Augucewicz, Nusia Nowacka, Oleńka Tarnowska, Tusia Wesołowska. Kobiety stoją w swobodnych pozach, ubrane w wojskowe bluzy spięte skórzanym pasem, jedna w spódnicy, pozostałe w krótkich spodenkach do kolan. Widać, że mają na sobie stroje damskie i nie muszą jak niegdyś „dziewczęta w maciejówkach” znosić niewygody męskich, za dużych mundurów, dopiero dostosowywanych do potrzeb swoich użytkowniczek.

Jedna ze sportretowanych kobiet, Maja Augucewicz, wygrała nawet bieg indywidualny podczas marszu szlakiem „kadrówki”. Uwieczniono to na zdjęciu, pokazującym ją w skromnej pozie, mimo odniesionego zwycięstwa. Nie wiadomo, kto jest autorem tego zdjęcia – być może Janina Skoczkówna, która sfotografowała wtedy również zwycięską drużynę kobiecą prezentującą przed obiektywem zdobytą na zawodach nagrodę.

Marsz szlakiem „kadrówki” z 1927 został wyjątkowo dobrze udokumentowany fotografiami, także dzięki temu, że posiadaczkami wygodnych w obsłudze aparatów były kobiety pragnące utrwalić patriotyczne działania swoje i koleżanek. Uchwycone w kadrze kobiety na pewno miały w pamięci uczestniczki I Kampanii Kadrowej oraz aktywistki, które uciekały z domów, by walczyć w męskim przebraniu. Ich obecność na szlaku „kadrówki” to symboliczne podjęcie tradycji rozpoczętej niegdyś przez Zawiszankę i przez sfotografowane na początku wojny anonimowe sanitariuszki z transportu wojskowego na Ukrainie.

Maja Augucewicz, zwyciężczyni biegu indywidualnego podczas marszu szlakiem „kadrówki” © Narodowe Archiwum Cyfrowe

1. Chodzi o serię wydawniczą przygotowaną przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych Wielka Wojna – codzienność niecodzienności, opracowaną przez Radę Naukową w składzie: Jerzy Kochanowski, Grzegorz Leszczyński, Grzegorz Mężykowski.

2. Sylwetki wymienionych dalej postaci zostały w krótkiej formie przedstawione w artykule Anny Augustyniak, Emilie Plater 14/18, „Tygodnik Powszechny” 2014, 10 sierpnia, nr 32, s. 12–14.

3. Wystawa była prezentowana od 4 sierpnia do 30 września 2014 r.

4. Wspomnienia te znajdują się w artykule Bogdana GancarzaTo było wczas rano, zamieszczonym w „Gościu Krakowskim” 2014, nr 30. Dostępny w Internecie: http://gosc.pl/doc/2093143.To-bylo-wczas-rano [20 sierpnia 2014].

5. Ibidem.