Konflikty pamięci

Europa jako kraina pamięci

Niezwykle istotne jest krytyczne spojrzenie kwestionujące uznawane za oczywiste założenia dotyczące znaczenia i wagi przeszłości we współczesnej Europie. Należy dostrzegać alternatywne znaczenia przeszłości.

Nadając mojej najnowszej książce tytuł Memorylands*(Krainy pamięci), chciałam zwrócić uwagę na sposób, w jaki często porusza się kwestie pamięci w stosunku do Europy. Z perspektywy antropologicznej starałam się przyjrzeć zagadnieniu, określanemu zwykle „obsesją” Europy na punkcie pamięci, które ja z kolei nazywam „fenomenem pamięci”. Fenomen ten przejawia się w rozmaitych formach na całym kontynencie – w muzeach, pomnikach oraz w różnorodnych, przywracanych do życia, mniej lub bardziej świadomie, rytuałach i tradycjach (obejmuje to „dziedzictwo” kulinarne, tworzenie retromarek lub stowarzyszenia, które zajmują się rekonstrukcjami historycznymi). Moim celem jako antropologa nie jest dowodzenie, że takie działania ograniczone są wyłącznie do Europy – bo rzecz jasna nie są. Mogą mieć jednak ważne znaczenie dla zrozumienia współczesnej Europy – podobnie jak niegdyś dowiedziono znaczenia rytuału potlacz dla amerykańskich Indian czy obrzędu kula (ceremonia wymiany dóbr) u opisywanych przez Malinowskiego mieszkańców Wysp Trobrianda.

Europejski kompleks dziedzictwa i tożsamości oraz jego odmiany kulturowe
Nie zamierzam udowadniać istnienia wielu sposobów pielęgnowania pamięci. To zbyt oczywiste! Chcę raczej zasugerować, że praktyki te stanowią wypadkową różnych koncepcji „tożsamości” – zarówno osobistej, jak i zbiorowej, a także sposobu, w jaki tożsamość ta powinna być wyrażana lub przedstawiana. Nazywam to zjawisko kompleksem dziedzictwa i tożsamości; jest to zespół idei i praktyk, które zostały bardziej lub mniej zapomniane. W tym mieści się koncepcja zbiorowości ludzkich oparta na idei osoby jako indywiduum, z własnym ciałem, ograniczeniami, pamięcią i światem wewnętrznym, oraz, jak dowodził Charles Taylor , mającej pewnego rodzaju imperatyw moralny do wyrażenia własnej indywidualności. Całość tego zjawiska Taylor1 nazywa procesem indywiduacji wyrażania siebie. Według mnie powyższe idee dotyczą poziomu zbiorowości, przy czym dziedzictwo stopniowo staje się jej ośrodkiem zainteresowania, w miarę jak grupa kształtuje się poprzez opisywane tu modele tożsamości i dąży do przedstawiania siebie jako zakorzenionej w krajobrazie społecznym. Tak jak w przypadku słynnych idei C.B. Macphersona dotyczących posesywnego indywidualizmu2, do których odnosi się także Taylor, przedmioty materialne stanowią istotne uzewnętrznienie różnych tożsamości oraz ich trwałości w czasie. Jednocześnie są one tematem innych debat dotyczących wartości w Europie, zwłaszcza wartości finansowych, dyskusji wynikających z głęboko zakorzenionych rozterek związanych z „materializmem”, w znaczeniu poczucia wszechobecnego nacisku na wartość użytkową i finansową. Czy szacowanie wartości poszczególnych przedmiotów czyni nas „materialistami”? W odniesieniu do dziedzictwa jest to ważna kwestia, związana z głęboko tkwiącymi w nas przekonaniami o tożsamości i jej trwałości. Zaczynamy zatem rozumieć, dlaczego dyskusje o komercjalizacji i autentyczności dziedzictwa rysują się tak wyraźnie, a w szerszym kontekście – czemu teraz znalazły się w centrum debaty moralnej i politycznej.
Na kartach Memorylands dowodzę, że z jednej strony istnieją w Europie pewne wzorce lub schematy coraz bardziej rozpowszechnione. Z drugiej jednak twierdzę, że nie są one aż tak wszechobecne lub jednolite na całym kontynencie, jak można by zakładać, a zwłaszcza jak wynika to z założeń i działań najważniejszych organizacji międzynarodowych zajmujących się dziedzictwem. Istnieją bowiem znaczne różnice na poziomie lokalnym lub regionalnym, często mające źródło w odmiennych doświadczeniach historycznych. Mieszczą się w tym na przykład wzorce, które zauważamy w krajach niegdyś socjalistycznych, gdzie idee zbiorowości, indywidualizmu, czasu i pieniędzy mogły mieć różne zabarwienia, przynajmniej w pewnym zakresie.
W moich rozważaniach odnoszę się głównie do badań prowadzonych przez antropologów czy etnologów lub etnografów, jak zamiennie nazywa się ich w Europie. Czyli tych, których zadaniem jest wsłuchiwanie się w lokalne rozmowy i debaty oraz bezpośrednie obserwowanie miejscowych obyczajów. Wyniki takiej pracy pozwalają dostrzec alternatywę dla powszechnie przyjętych schematów, podważając ich zakładany uniwersalizm, i w ogóle umożliwiają ich dostrzeżenie. To klasyczna strategia antropologiczna: uświadomienie nam naszego schematycznego myślenia przez pokazanie alternatywy. Jednak w badaniach europejskich stosuje się ją znacznie rzadziej, niż to jest możliwe. Jednocześnie uważne badania etnograficzne, prowadzone „u podstaw”, mogą pokazać, jak powszechne koncepcje i praktyki trafiają do życia lokalnego i jak są w nim doświadczane, a być może także jak ulegają przekształceniu lub są podważane. Mogą też pokazać, że nawet środowisko lokalne nie stanowi jednolitej przestrzeni – składa się z rywalizujących ze sobą koncepcji i praktyk wraz z poszczególnymi ich uczestnikami i uwarunkowaniami. Odnosząc się do tych badań, chciałam umieścić je w kontekście szerszej debaty na temat kształtu dziedzictwa i pamięci, również dlatego że wydawało mi się, iż nawiązania do etnograficznych lub antropologicznych analiz i przykładów są zbyt rzadkie, niewystarczające. Ważniejszy jednak powód to moje przekonanie, że niezwykle istotne jest krytyczne spojrzenie kwestionujące uznawane za oczywiste założenia dotyczące znaczenia i wagi przeszłości we współczesnej Europie. Uważam też, że należy dostrzegać alternatywne znaczenia przeszłości. Takie podejście jest istotne, ponieważ poszerza horyzonty humanistyki, ale również dlatego, że bez możliwości dostrzegania alternatyw zarówno praktyka, jak i teoria związana z dziedzictwem mogą zbyt brutalnie odnosić się do ludzi oraz ich życia, które omawiają lub starają się scharakteryzować.

Uwspółcześnianie przeszłości oraz nostalgia
Ponieważ właśnie termin dziedzictwo zamierzałam umieścić pod lupą, aby zobaczyć, jak funkcjonuje w praktyce, nie chciałam posługiwać się nim jako koncepcją analityczną. Dziedzictwo jest bowiem przedmiotem moich badań, nie zaś ramą organizacyjną ich prowadzenia. Pomimo takiego tytułu mojej książki ostrożnie odnoszę się do „pamięci” rozumianej analitycznie. Wystarczająco została już ona ukształtowana na wzór pamięci indywidualnej, co ograniczyło pewne kwestie zamiast otworzyć je na szerszą dyskusję. Dlatego też, mając świadomość mnogości wielkich debat i badań klasyfikowanych właśnie w ten sposób, stworzyłam termin, który nazywam uwspółcześnianiem przeszłości (past presencing). Stanowi on nieco bardziej neutralny sposób zestawiania wielu koncepcji i praktyk, które zwykle nie są ze sobą łączone.
Istnieje wiele sposobów wnoszenia przeszłości do teraźniejszości – jest zatem wiele form „uwspółcześniania przeszłości”. Począwszy od państwowego upamiętniania wydarzeń, do codziennych rytuałów praktykowanych przez zbiorowości, od walk o własność budynków po zakończeniu wojen lub transformacji, aż do wierzeń w duchy. Stosuję tę niezwykle obszerną kategorię, pragnąc już na samym początku zarzucić sieć poszukiwań wystarczająco szeroko – tak aby uniknąć ograniczenia zakresu badań do oficjalnie wytyczonego pola znaczeniowego dziedzictwa – moim celem nie jest jednak stwierdzenie, że te wszystkie formy funkcjonują identycznie i prowadzą do tego samego celu. Wręcz przeciwnie, zamierzam śledzić, jakie rodzaje schematów mogą funkcjonować w praktyce oraz jakie stosuje się do nich klasyfikacje badań „u podstaw”, prowadzonych w różnych częściach Europy.
Jednym z terminów, który rozpowszechnił się właściwie w całej Europie, jest „nostalgia”. Stworzenie tego słowa na podstawie języka greckiego przypisywane jest pewnemu szwajcarskiemu lekarzowi z XVII wieku. Pierwotnie opisywało ono występujące wśród żołnierzy schorzenie, którego przyczyny lekarz ten upatrywał w tęsknocie za ojczyzną. Różnorakie odmiany tego greckiego słowa funkcjonują do dziś najprawdopodobniej we wszystkich językach europejskich. Rozpowszechniły się ostatnio także bardziej szczegółowe odmiany tego słowa: ostalgia – nostalgia za Wschodem, którego pierwotną formę stanowi niemieckie słowo Ostalgie; jugonostalgia opisująca nostalgię za byłą Jugosławią u mieszkańców krajów niegdyś do niej należących. Mimo że idea tęsknoty za powrotem jest ściśle związana ze słowem stworzonym przez owego szwajcarskiego lekarza, po uważnej analizie sposobów użycia tego terminu oraz zjawisk, które on opisuje, widać wyraźnie różnice znaczeniowe w poszczególnych językach i kontekstach. Nawet w samej Grecji, jak twierdzi Nadia Seremetakis, nostalgia nie ma w sobie nic z „trywializującego romantycznego sentymentalizmu”3, charakterystycznego dla słowa angielskiego, ale bardziej dotyczy emocjonalnego i bolesnego poczucia wygnania i tęsknoty za domem.
Gdy spojrzeć na inne zastosowania tego terminu lub jego odmian, staje się jasne, że idea „tęsknoty za powrotem” nie zawsze jest właściwą metodą opisu nazywanych nim zjawisk. Chciałabym teraz przyjrzeć się zjawisku tak zwanej nostalgii postsocjalistycznej, szeroko opisywanej w kontekście krajów byłego bloku wschodniego.

Nostalgia postsocjalistyczna
Po raz pierwszy różne formy tęsknoty za czasami socjalistycznymi opisano na przykładzie byłych Niemiec Wschodnich na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, nadając im nazwę Ostalgie. Wkrótce zaczęły pojawiać się doniesienia na temat tego zjawiska we wszystkich byłych krajach socjalistycznych w Europie – nostalgia dotyczyła bardzo różnych okresów w ich historii i występowała w różnym stopniu nasilenia. Informacje te były szeroko komentowane, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym, często w tonie potępienia za bulwersującą nieumiejętność uświadomienia sobie, jakim szczęściem było wyzwolenie spod reżimu socjalistycznego. Jak wykazały dogłębniejsze badania antropologiczne i etnograficzne, przyczyny, dla których ludzie odnoszą się pozytywnie do socjalistycznej przeszłości swego kraju, są znacznie bardziej zróżnicowane i złożone, niż sugerują to krytyczne opinie na ten temat. Zwłaszcza że zjawisko to rzadko kiedy obejmuje zdecydowane pragnienie „powrotu” do tamtej przeszłości.
Na przykład antropolożka Daphne Berdahl4 twierdzi, że główną cechą zjawiska nazywanego Ostalgie jest sposób, w jaki pozwala ono określać się ludziom jako wschodni Niemcy, przez co zyskują oni poczucie zbiorowej solidarności i szacunku do samych siebie wobec własnej przeszłości, która jest tak zaciekle krytykowana przez zachodnich Niemców – Wessis. Jedną z powszechnych form tej nostalgii jest odtwarzanie byłych socjalistycznych marek produktów konsumenckich. Stało się to przedmiotem krytyki ze strony elit oraz zachodnich Niemców z jednej strony jako oportunistyczna promocja kiczu, z drugiej zaś jako nieumiejętność pełnego zrozumienia problemów społeczeństwa socjalistycznego, a także gorszej wartości samych produktów. Jednak, jak wykazuje w swych pracach Berdahl oraz inni antropolodzy, zarówno w Niemczech, jak i w wielu innych krajach ludzie mogą być doskonale świadomi tego faktu, ale jednocześnie chcą podkreślić pozytywne cechy niektórych produktów (nie wszystkie były takie złe!) oraz dzielić się ze sobą opowieściami o przeszłości w ramach utrzymywania tożsamości zbiorowej, zwłaszcza gdy daje im się odczuć, że z powodu swojej przeszłości są obywatelami drugiej kategorii. Ponadto nacisk kładziony na wartość produktów konsumenckich może stanowić, jak sugeruje Berdahl, formę „żałoby po produkcji” w kontekście wysokiego bezrobocia. Moim zdaniem, pokazanie, że konsumpcja nie jest wyłącznie częścią nowego kapitalistycznego świata, pozwala także cieszyć się tymi produktami jako częścią czegoś, co uważano za przyjemniejszą i sprawiedliwszą formę funkcjonowania w zbiorowości.
W artykule poświęconym różnym formom nostalgii występującym na polskiej wsi wykazano, że nostalgia ta nie jest chęcią pełnego powrotu do przeszłości socjalistycznej, lecz tylko tęsknotą za pewnymi jej aspektami – zwłaszcza za większym poczuciem wspólnoty pomiędzy ludźmi5. Mieszkańcy wsi opowiadają sobie nawzajem historie o tym, jak wspólnie udawało im się przechytrzyć urzędników. Niektórzy z nich idealizują przeszłość socjalistyczną jako czasy, gdy wszyscy ciężko pracowali, inni z kolei wspominją ją jako czasy, gdy tego właśnie brakowało. Dzieje się tak po części ze względu na bardzo zróżnicowane indywidualne doświadczenia, ale też ze względu na przeciwstawianie tamtych czasów teraźniejszości. Dlatego ważne jest to, że socjalistyczna przeszłość stanowi źródło refleksji nad sytuacją obecną. Dokonując jej, mieszkańcy wsi wybierają bardzo konkretne przykłady na poparcie swojego punktu widzenia. Nie oznacza to, że całkowicie zapomnieli o innych wymiarach przeszłości – sami bowiem chętnie przyznają, że czasy socjalistyczne to okres znacznie bardziej skomplikowany niż zwykło się go przedstawiać.
W krajach byłej Jugosławii jugonostalgia występuje w bardzo różnych formach, na przykład kultu byłego prezydenta Josipa Broza Tity6. Przyczyny tego zjawiska są różne: muzułmanie uważają, że Tito pomógł im „stworzyć własny naród”, inni zaś postrzegają go jako „postać ojca” pomagającego w pogodzeniu odmiennych grup7. Wizja Jugosławii jako kraju, w którym wszystkie grupy etniczne mogły pokojowo egzystować obok siebie, dla wielu stanowi centralny punkt jugonostalgii wobec pokłosia zaistniałych konfliktów8. Podobnie jak w Jugosławii, także na Węgrzech socjalizm był postrzegany znacznie mniej negatywnie niż w innych socjalistycznych krajach Europy. Jednak to, co ukształtowało się na Węgrzech, było nie tyle ogólną nostalgią za socjalizmem, ile ironiczną grą z sowieckimi pamiątkami i obyczajami (np. restauracje z wystrojem o tematyce sowieckiej). Mimo że wyglądało to jak nostalgia postsocjalistyczna, Maya Nadkarni9 twierdzi, iż była to raczej złośliwa parodia tych czasów i próba odseparowania się od współczesnych Węgier – wraz ze współczesnym węgierskim socjalizmem.
Z badań etnograficznych jednoznacznie wynika, że mimo często występujących podobieństw form i przyczyn nostalgii postsocjalistycznej, istnieją między nimi też spore różnice. Jest również oczywiste, że zredukowanie ich wszystkich do tęsknoty za powrotem do przeszłości socjalistycznej stanowiłoby znaczne uproszczenie. Wręcz przeciwnie, nostalgia postsocjalistyczna, podobnie jak inne formy uwspółcześniania przeszłości, jest selektywna i bardziej skupiona na teraźniejszości niż na przeszłości.

Jeśli Europa jest krainą pamięci, to nie tylko dlatego że ma długą historię. Coraz częściej bowiem uaktywniane wspomnienia dotyczą nie tyle dawnej, ile niedalekiej przeszłości.
Wprowadzanie przeszłości do teraźniejszości zwykle odbywa się z powodu konkretnych współczesnych celów. Czasami dokonuje się to instrumentalnie, często służy celom wyraźnie politycznym. Ale nie można tego procesu do nich ograniczyć. Przede wszystkim przeszłość stała się drogą refleksji w i o Europie. Jest sposobem myślenia i mówienia o zmianach, funkcjonowaniu w grupie i o indywidualizmie, znaczeniu dóbr materialnych i jeszcze o wielu innych sprawach.

Z angielskiego przełożyła Katarzyna Spiechlanin

* Sharon Macdonald, Memorylands. Heritage and Identity in Europe Today, Londyn 2013