Urban Grassroots Movements in Central and Eastern Europe

(Oddolne ruchy miejskie w środkowej i wschodniej Europie)
Red. Kerstin Jacobsson
Routledge, Abingdon – New York 2015

W naukowych dyskusjach dotyczących zjawisk związanych z miejskim aktywizmem nierozwiązana pozostaje kwestia zdefiniowania, czym w zasadzie jest ruch miejski. Różnice podejść dotyczą tego, czy możemy mówić o specyficznym „ruchu miejskim”, „miejskim ruchu społecznym” czy po prostu o ruchu społecznym działającym w mieście. Sam fundator odnoszącego się do tych kwestii dyskursu socjologicznego Manuel Castells proponował w swoich pracach odmienne perspektywy, z jednej strony uznając miasto jako jeden z wielu obszarów poddanych kapitalistycznym relacjom produkcji i konsumpcji, z drugiej przekonując o wyjątkowości społeczno‑przestrzennego środowiska miejskiego i związanych z nim procesów, a w konsekwencji uznawał – bądź nie – specyfikę różnorodnych miejskich roszczeń i konfliktów. Pytania o definicje sięgają więc poważniejszych (i tak samo nie do końca rozstrzygniętych) kwestii określenia miasta jako osobnego przedmiotu badań, posiadającego swoją społeczną i kulturową odrębność związaną z różnymi sferami funkcjonowania miejskiego społeczeństwa. I choć zazwyczaj intuicyjnie wiemy, czy akurat znajdujemy się w mieście, czy poza nim, zróżnicowanie miejskich form przestrzennych i rodzajów miejskiego życia sprawia, że trudno o przekonujące i wyraźne definicje. Gdy zaś chcemy określić różne wymiary obecnych w mieście zjawisk, ich genezę i wzajemne powiązania, sprawa robi się jeszcze trudniejsza. Każda osoba podejmująca się analizy tematu ruchów miejskich musi samodzielnie zdecydować i uściślić przedmiot swojej uwagi.
W książce Urban Grassroots Movements in Central and Eastern Europe redaktorka Kerstin Jacobsson przyjmuje dość szerokie rozumienie ruchu miejskiego, argumentując dodatkowo za połączeniem dotychczas względnie odrębnych nurtów badań socjologicznych dotyczących odpowiednio ruchów społecznych i miejskich. Wychodzi więc ona od szerokiej definicji ruchu społecznego jako „kolektywnych działań i wysiłków mających na celu podważenie istniejącego stanu rzeczy przez solidarnych ludzi mających wspólne cele, poprzez trwającą w czasie interakcję z elitami, władzami czy oponentami”, dookreślając, iż uwaga ograniczona będzie do zjawisk związanych z „kształtowaniem miasta”. Książka zorientowana jest zatem na działania możliwe do zidentyfikowania w mieście, a nie na mniej lub bardziej określonych aktorów miejskiego życia. Zdaje się to raczej ominięciem problemu określenia, co jest ruchem miejskim, niż jego rozwiązaniem, które jest zwykle konsekwencją ustalenia pojęciowych granic.
Byłaby to w zasadzie sprawa bardziej dla definicyjnych fundamentalistów, gdyby nie fakt, że przekłada się to na pewne rozproszenie uwagi i duże zróżnicowanie analizowanych przypadków. Z jednej strony mamy więc przykłady typowo miejskich konfliktów związanych z potransformacyjnymi zmianami przestrzennymi, jak na przykład w bardzo obrazowym artykule Ioany Florei o obronie zabytków architektonicznych w Bukareszcie, zahaczającym dodatkowo o kwestie związane z materialnością reprodukcji pamięci historycznej oraz rzadko przywoływany przy podobnych okazjach wątek nacjonalizmu. Z drugiej strony w tekście Oleny Leipnik analizującym przypadek Ukrainy do zbioru przedstawicieli miejskiego aktywizmu obywatelskiego trafiają starsze kobiety spędzające razem czas przed swoimi domami. Podobnie artykuł Karine Clément, o Kaliningradzie, choć istotny pod względem analizy potencjału generalizacji roszczeń – od lokalnych do ogólnopolitycznych, szczególnie kontrowersyjnych w przypadku Rosji – zdaje się odnosić do spraw mało dla samego miasta charakterystycznych. Sprawia to, że jeden z celów książki, czyli analiza miejskich ruchów i aktywizmu, z trudem można uznać za osiągnięty.
Tematyczne zróżnicowanie jest w przypadku omawianej pozycji zarówno wadą – bo nie pozwala na spełnienie zaznaczonych przez redaktorkę obietnic – jak i zaletą. Książka szkicuje bowiem najistotniejsze problemy i osie konfliktu obecne w miastach środkowej i wschodniej Europy. Dodatkowo w większości przypadków autorami i autorkami poszczególnych artykułów są osoby pochodzące z opisywanych krajów, co nie jest regułą w podobnych publikacjach. Pozwala to wierzyć w dobrą znajomość społecznego i kulturowego kontekstu prezentowanych analiz. Nie jest to rzecz jasna samo w sobie gwarancją trafności spostrzeżeń – co pokazał zresztą protest wobec zawartego w książce tekstu Dominiki V. Polanskiej dotyczącego polskiego przypadku, przeprowadzony przez opisywanych w nim warszawskich skłotersów podczas spotkania promocyjnego – ale pozwala mieć nadzieję choćby na częściowe przełamanie kolonialnych zależności zaznaczających się dotychczas aż nazbyt często w pracach opisujących postsocjalistyczne społeczeństwa. Ambicją książki jest również odniesienie się do tych przypadków miejskiego aktywizmu (celowo nie nazywam tego ruchami miejskimi), które dotychczas „znajdowały się poza radarem”, czyli umykały uwadze badaczy, albo skupionych na utyskiwaniu na nikłą aktywność obywatelską w krajach postsocjalistycznych, albo też dostrzegających jej przejawy głównie w postaci sformalizowanych i fundowanych z zagranicznych środków organizacji pozarządowych. To jest rzecz, która się niewątpliwie udaje, choć znów przypominają o sobie kwestie definicyjne oraz duże zróżnicowanie przypadków prezentowanych w artykułach, co sprawia, że książka, prezentując bogaty obraz miejskiego aktywizmu w regionie, nie przekonuje w warstwie teoretyczno‑programowej. Z tego samego względu uzupełnienie luk w dotychczasowych studiach nad tą problematyką udaje się jej tylko częściowo. Rozmaitość kontekstów, podejść naukowych i miast okazuje się problematyczna, gdy chce się je połączyć z tym, co postulowane jest we wstępie i w zakończeniu przez redaktorkę tomu.
Drugim ważnym aspektem książki jest problematyka odrębności i specyfiki regionu. Zbiór nie odnosi się szerzej do kwestii postsocjalizmu, choć to ona zdaje się domyślnym czynnikiem wyznaczającym granice poddawanego opisowi regionu. Na umownej trajektorii badań nad postsocjalizmem, rozciągającej się pomiędzy tranzytologią (transitology) a studiami zakorzenionymi w etnografii i refleksji postkolonialnej, książka sytuuje się bliżej tych drugich, co jest z pewnością rzeczą pozytywną. Z innych studiów wiemy, że charakterystyczne cechy regionu w trakcie przemian postsocjalistycznych nie wynikają z przyspieszenia procesów dostosowywania się poszczególnych krajów do wyobrażonego modelu kapitalistycznej gospodarki Zachodu, lecz raczej z pozwalających się uchwycić przykrych skutków jednoczesnego, skompresowanego zachodzenia zmian. To, co w przypadku konfliktów miejskich we Francji czy w Wielkiej Brytanii rozciągnięte było na dekady, w krajach porzucających reżimy nominalnie socjalistyczne odbyło się w przeciągu 15–20 lat. Autorzy i autorki tekstów mają to na uwadze, trudno im jednak przejść z poziomu szczegółowego opisu w stronę syntezy potwierdzającej wspomnianą odrębność obecnych w regionie procesów społecznych oraz – konsekwentnie – istotności opisywanych przypadków dla tworzenia teoretycznego dyskursu na temat ruchów miejskich w ogólniejszej perspektywie. Wszakże konflikty związane z prywatyzacją, zróżnicowany repertuar protestu (od pojedynczych wystąpień po polityczną formalizację) czy korzystanie z nieformalnych sieci wpływu nie są charakterystyczne wyłącznie dla krajów na wschód od Odry. Podobnie sprawa ma się z neoliberalnymi przemianami w zarządzaniu czy utowarowieniem różnorodnych aspektów miejskiego życia.
W tym kontekście bardziej znaczące są kwestie dotyczące choćby nacjonalistycznych tonów w działaniach miejskich aktywistów (wspomniany wcześniej artykuł o Bukareszcie), konstruowania opozycji nowoczes­nej miejskości i wstecznej pozamiejskości (na przykładzie Serbii i Chorwacji) czy dyskursów europeizacji (na Litwie). To właśnie te elementy mogą służyć jako przykłady odróżniające środkową i wschodnią Europę od krajów mających wieloletnie doświadczenie z miejskim aktywizmem. Postsocjalizm w kontekś­cie badań miejskich i regionalnych jest raczej, jak pisze Tauri Tuvikene, „zdeterytorializowanym pojęciem”, a nie zdefiniowanym obszarem czy „kondycją”, a to właśnie te dwa ostatnie określenia wyznaczają ramy omawianej książki. Powyższe elementy są też dość łatwo przekładalne na kontekst Polski, gdzie samorządy silnie nastawione są na „dostosowanie do europejskich standardów”, niezgraną w czasie infrastrukturalną modernizację (opóźnioną o przynajmniej trzydzieści lat) czy tworzenie miasta jako produktu, a fasadowość tych działań ujawnia się w masowej prywatyzacji, korporacyjnym zarządzaniu czy niechętnym stosowaniu regulacji przestrzennych. Reakcje miejskich aktywistów na te zjawiska mają z konieczności lokalną, ale dającą się dostrzec w całym regionie specyfikę.
Książka Urban Grassroots Movements in Central and Eastern Europemoże być zatem dobrym pretekstem, aby poprzez pryzmat konkretnych miast, konfliktów i działań aktorów społecznych przyjrzeć się obecnym w regionie procesom przestrzenno‑społecznym. Pytania o naturę (miejskich) ruchów społecznych oraz konsekwencje zakładanej odrębności miast postsocjalistycznych i ich znaczenie dla studiów miejskich pozostawia, być może na szczęście, nierozstrzygnięte.

Karol Kurnicki