Sztuka kobiet – kobiety w sztuce. ­Artystki na Śląsku 1880–2000

Red. Teresa Maria Kulak
Muzeum Śląskie, Katowice 2016

Po czterech latach od wystawy w Muzeum Śląskim Sztuka kobiet – kobiety w sztuce. Artystki na Śląsku 1880–2000 długo oczekiwana książka o tym samym tytule doczekała się swojej publikacji. Podejmowanym w niej rozważaniom przyświeca słynne pytanie „Dlaczego nie było kobiet wielkich artystek?”.Choć zostało ono wypowiedziane po raz pierwszy w 1971 roku przez Linde Nochlin i od tej pory było wielokrotnie powtarzane, ciągle domaga się odpowiedzi. Każdy głos w sprawie tych, które przez wieki pozbawiano możliwości swobodnego wypowiadania się, jest wart wysłuchania i nagłośnienia. Jak można podejrzewać, sytuacja artystek na Śląsku powiela schemat powszechnych zmagań będących udziałem kobiet, których aktywność twórcza była tłamszona systemem narzuconych ról społecznych. Brak warunków do kształcenia, obowiązki żony i matki, a jednocześnie na polu sztuki wybieranie kameralnych tematów i marginalizowanych technik – te czynniki przyczyniały się do zepchnięcia artystek na marginesy historii sztuki. Z zapomnianych rewirów i ziemi niczyjej ich twórczość jest wydobywana na światło dzienne na kartach książki Sztuka kobiet.
Zarówno książka, jak i poprzedzająca ją wystawa w Muzeum Śląskim przypominają instalację Judy Chicago Dinner Party z 1979 roku, kiedy to artystka przygotowała monumentalny trójkątny stół, a na nim dekoracyjne nakrycia dla kobiet, których dokonania na różnych polach były marginalizowane przez historię pisaną z męskiego punktu widzenia. Każde nakrycie miało inny charakter inspirowany charakterystycznym elementem utożsamianym z działalnością danej bohaterki. Praca ta miała być symbolicznym przywołaniem 999 wielkich nieobecnych. Na podobnych zasadach redaktorka i autorki tekstówSztuki kobiet, przepisując historie, prezentują odbiorcom kilkadziesiąt mało znanych artystek związanych ze Śląskiem. Kluczowa pozostaje w tym kontekście próba zarysowania trudności, z jakimi musiały mierzyć się utalentowane kobiety, mające jako przeciwników nie tylko własne wątpliwości i trudności twórcze, ale przede wszystkim ciągłą walkę z zadaniami wyznaczanymi przez patriarchalne społeczeństwo, które dyktowały im prostą drogę do roli matki karmicielki, cichej żony, ewentualnie asystentki męża artysty. Ważny wydaje się sam tytuł publikacjiSztuka kobiet – kobiety w sztuce. Pobrzmiewa w nim rytm kołysankowego refrenu, ruchu z przodu do tyłu i z tyłu do przodu, powtarzania, sprawdzania, upewniania się, doglądania, zakorzenionych w specyfice melancholijnej codziennej krzątaniny, której podlegały artystki – żony i matki. Drugim mocnym punktem publikacji jest wyakcentowanie roli Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu oraz filii krakowskiej ASP w Katowicach, uczelni, których otwarcie stało się zachętą i szansą dla wielu utalentowanych adeptek sztuki.
Jako pierwsza książka mapująca działania artystek na ŚląskuSztuka kobietbyła wielkim wyzwaniem badawczym. Duży przekrój czasowy i obszar kwerendy sprawiają, że publikacja nastawiona jest raczej na zaostrzenie apetytu czytelnika poprzez pozostawienie go po lekturze z poczuciem niedosytu. Jedenaście krótkich esejów przypomina przecieranie szlaków w trudnym terenie. Struktura książki nasuwa skojarzenie z gestem ostrożnego zdmuchiwania kurzu z ram, odświeżania zleżałych dokumentów, przetrząsania archiwów, wydobywania pożółkłych teczek z szaf. Położenie nacisku na oddanie honoru jak największej liczbie twórczyń skutkuje jednak uszczupleniem obszaru analiz i interpretacji samych prac. Trudno oprzeć się wrażeniu, że rządzi tu przede wszystkim zasada historycznej rzetelności owocującej suchym, nieco encyklopedycznym spisem. Nie mamy okazji zapoznać się z porywająco przygotowanymi biografiami ani głosem najwybitniejszych artystek rozbrzmiewającym w formie wywiadów. Trafiamy za to na precyzyjne umiejscowienia ich działań pod kątem historycznym i geograficznym, co może być odczytywane jako pewnego rodzaju wtórne odebranie im głosu. Brakuje tu śladów żywego ciała, osobowości.
Podczas lektury książki powraca pytanie­‑pułapka: „Co znaczy określenie »śląska artystka«, czy to na pewno tylko ta, która urodziła się na Śląsku?”. W świetle tej niejasności dojmujący wydaje się brak osobnych rozdziałów poświęconych mieszkającej w Gliwicach Zofii Rydet, dzieciństwie Natalii LL w Bielsku‑Białej, działalności Urszuli Broll w ramach grupy Oneiron czy zapachowych instalacji urodzonej w Rybniku Justyny Gruszczyk. Zabieg wydobywania z cienia zapomnianych artystek, jeśli nawet był celowy, nie pozwolił na wyakcentowanie najmocniejszych osobowości twórczych, które pojawiły się w regionie. W świetle zgromadzonych tekstów oraz ilustrujących je prac wydaje się, że artystki działające na Śląsku nie były eksperymentatorkami.
Jeśli jednak potraktujemy książkę jako szkic, punkt wyjścia do pracy historyczek, pisarek i kuratorek, które podejmą się dalszych badań nad twórczością wymienionych w tomie artystek i umiejscowią je w nowych kontekstach, to niewątpliwie warto sięgnąć po tę lekturę.Sztuka kobietmoże być inspirująca przede wszystkim jako baza dla tych, którzy w historii szukają wzorów i siły dla własnych eksperymentów.

 Marta Lisok