Revisiting the Origins of Human Rights

(­Powrót do źródeł praw człowieka)
Red. Pamela Slotte, Miia Halme‑Tuomisaari
Cambridge University Press, Cambridge 2015

Historia praw człowieka do niedawna nie przyciągała uwagi badaczy. Nie budziła bowiem wątpliwości spójna opowieść relacjonująca ich prehistorię, kulminującą w 1948 roku ogłoszeniem przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, i późniejsze dzieje prowadzące do uznania ich za uniwersalny standard cywilizacyjny i moralny, coraz skutecznej egzekwowany we wszystkich zakątkach ziemi przez społeczność międzynarodową. Część prehistoryczna występowała w dwóch wersjach: pierwsza, dłuższa, mówiła o starożytnych korzeniach praw człowieka i śledziła sygnały ich krystalizacji od prawa rzymskiego, przez reguły religii chrześcijańskiej, wczesnonowożytną koncepcję praw naturalnych, idee oświecenia, kodeksy rewolucji amerykańskiej i francuskiej, po liberalne idee XIX wieku; druga, krótsza, dowodziła ich nagłego pojawienia się w latach czterdziestych jako reakcji na okrucieństwo drugiej wojny światowej i Holokaust. Obecnie obydwie narracje służą jako punkt wyjścia do rewizji historii praw człowieka ukierunkowanej na rozpoznawanie wewnętrznych napięć i nieciągłości w ich dziejach oraz wytwarzanie nielinearnych, wielokierunkowych opowieści.
W pole tej krytycznej aktywności wpisuje się książka Revisiting the Origins of Human ­Rights, pieczołowicie przygotowana przez grupę jej najważniejszych uczestników. Jak podpowiada tytuł tomu, najistotniejszym elementem ich prac jest zagadnienie genezy praw człowieka, opracowywane z dużą dozą samoświadomości i unikające poddawania się trwałemu komponentowi myślenia historycznego – mitowi początku. Autorzy rozpoznają złożone konfiguracje wydarzeń i idei oraz osadzają je w wielowarstwowych kontekstach (społecznych, politycznych, kulturowych) i tak opracowane zjawiska, raczej z braku innych metafor, wskazują jako „źródła” lub „korzenie” praw człowieka. Ta część badania odsłania dynamikę procesu dziejowego, w tym pojawianie się i zanik praw oraz konfliktów i negocjacji pomiędzy ideami i praktykami, które się z nimi łączyły. Autorzy rozważają związki idei praw z tradycją tomistyczną, imperializmem, socjalizmem, walką o emancypację kobiet, ruchami pacyfistycznymi i ekumenicznymi, dekolonizacją i zimną wojną.
Prowadzone zabiegi ukazują problematyczność definicji praw człowieka, dodatkowo podkreślaną przez samych badaczy. Słusznie opowiadają się oni za otwartą, pojemną formułą obejmującą wszystkie idee i praktyki, które można połączyć z przekonaniem, że ludzie są równi i wolni. Prawa człowieka nie dotyczą tylko dziedziny prawa, ale są też między innymi światopoglądem filozoficznym, utopijnym programem politycznym, obiektem zbiorowego pragnienia, składnikiem pamięci kulturowej i to jest przyczyną ich silnego nasycenia emocjami społecznymi i globalnej popularności jako idei wspólnego działania. Wyłonienie się współczesnych praw człowieka oznaczało rezygnację i zapomnienie znacznej części postulatów i prób ich realizacji, które pojawiły się w historii idei uniwersalnej wolności i równości ludzi. Obecnie rozumiane są one jako ustalony międzynarodowy zespół norm regulujących relacje jednostka − państwo, które tylko należy skutecznie egzekwować, podczas gdy w przeszłości postrzegane były jako idee rzucające wyzwanie zastanym strukturom społecznym. W drugiej połowie XIX i pierwszej połowie XX wieku ich głównym komponentem były prawa równościowe, takie jak prawo do pracy, zrzeszania się w związki zawodowe, do godnej i równej płacy, do ubezpieczenia społecznego, które dziś są pomijane w dyskursie praw człowieka.
Świadome, otwierające operowanie definicją praw zaprowadziło autorów do przedyskutowania również historii praw zbiorowości – drogi budowania ponadpaństwowego systemu norm, rozwijanej równolegle, lecz marginalizowanej na rzecz indywidualnych praw człowieka. Prawa dotyczące grup, takie jak prawo do samostanowienia narodów, prawa ochrony mniejszości religijnych i narodowych, były fundamentem ładu międzynarodowego w okresie międzywojennym, lecz po 1948 roku musiały ustąpić na rzecz porządku koncentrującego się na jednostkach. Jest to zresztą punkt, w którym zakwestionowaniu podlega uniwersalizm współczesnej wykładni praw człowieka. Uczynienie ich podmiotem jednostki jest zgodne z oczekiwaniami indywidualistycznych społeczeństw Zachodu, w mniejszym stopniu jest użyteczne dla społeczeństw niezachodnich.
Wnikliwe i zaangażowane podejście autorów służy odkryciu i opracowaniu także „ciemnej strony” historii praw, która przeważa w wielu momentach tych dziejów. Prawa człowieka były używane do burzenia społecznych, kulturowych, ekonomicznych i politycznych relacji podporządkowania i zarazem do ich budowania, sprawowania władzy i przeciwstawiania się jej. Korzystały z nich i nadal korzystają mocarstwa europejskie, które w ramach prowadzonej od dwustu lat misji cywilizacyjnej sięgają po retorykę praw człowieka, aby budować nierówne relacje ze społeczeństwami nieeuropejskimi. Prawa na przykład są elementem standardu cywilizacyjnego – formuły stosowanej jako narzędzie polityki międzynarodowej do kształtowania hierarchii państw i dzielącej je na te, które spełniają normy i mogą być traktowane jako równe, i te, które norm nie spełniają i wymagają kurateli dojrzałych członków wspólnoty narodów. Ta sfera funkcjonowania praw człowieka uruchamia też silny spór pomiędzy jego aktywistami a ruchem na rzecz pokoju o to, czy ważniejsze jest egzekwowanie praw czy zapobieganie konfliktom zbrojnym.
W książce uwagę zwracają liczne, obszerne autokomentarze autorów omawiających wspólne przedsięwzięcie, w których obok przekonujących opisów udanych zabiegów badawczych wskazują ograniczenia prowadzonych prac, w tym nierozstrzygnięte problemy i nieudane próby przekroczenia zastanych trajektorii myślenia. Czy krytycznemu przedsięwzięciu udało się uniknąć odtwarzania hierarchii zawartych w uznanych narracjach dotyczących praw człowieka? Badacze trafnie przyznają, że choć potrafili uchwycić i opisać napięcie pomiędzy uniwersalnym roszczeniem praw człowieka a europocentryzmem wyrażającym się w ich zastosowaniu na arenie międzynarodowej oraz powszechnej recepcji jako wytworu Zachodu, to jednak ich artykuły skoncentrowane na Europie i Ameryce Północnej wydają się potwierdzać zakorzenienie praw w kulturze globalnego centrum. Ten rezultat projektu uzasadniają twierdzeniem, że źródła praw człowieka po prostu znajdują się w kulturze europejskiej. Sądzę jednak, że ten pogląd można skomplikować, przywołując podejmowane w tomie dzieje systemu mandatowego i relacji między brytyjskim imperializmem a prawami, gdzie oba zjawiska współkształtowane były przez społeczeństwa nieeuropejskie, a także pominiętą przez autorów historię budowy i funkcjonowania międzywojennego porządku ochrony mniejszości, w których brali udział mieszkańcy peryferyjnej Europy Wschodniej. Warto dodać, że z tych terenów pochodzą Hersch Lauterpacht i Rafał Lemkin, dwie postaci ważne dla współczesnych praw człowieka. Należy też wspomnieć – nadal wybierając tylko powszechnie znane wydarzenia – o inicjatywie japońskiej delegacji na konferencji wersalskiej w 1919 roku, która wysunęła propozycję, odrzuconą przez mocarstwa, włączenia do Paktu Ligi Narodów klauzuli mówiącej o równości ras albo o roli w powojennej polityce międzynarodowej Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zdominowanego przez reprezentantów krajów Trzeciego Świata. Może się okaże, że prawa człowieka to projekt uniwersalny.

Jakub Muchowski