Recenzja książki Piotra Lipińskiego „Bierut. Kiedy partia była bogiem”

Mógłby, ale niestety nie jest. Z pewnością jest to książka rzetelna, oparta na imponującej liczbie wywiadów i wieloletniej pracy, nie oferuje jednak wiele poza podręcznikową, uproszczoną wizją tego trudnego okresu polskiej historii. Dowiadujemy się sporo o tym, co już dobrze wiemy: o konformizmie komunistycznych elit, ich uzależnieniu od radzieckich decydentów, o stalinowskim terrorze i manipulacjach, jakich dopuszczał się podczas instalowania w Polsce Związek Radziecki. Samo natomiast powstanie PRL sprowadzone zostaje do „terroru garstki komunistów wspieranych przez zewnętrzną potęgę”.

To wszystko oczywiście jest historyczną prawdą, o której należy pisać, mówić i którą trzeba przypominać. Bierut byłby jednak dalece bardziej wartościową książką, gdyby jego autor wyszedł poza potoczną, znaną dobrze z lekcji historii perspektywę „przyszli źli oni ze Wschodu, by zaszkodzić nam, Polakom (a my się temu sprzeciwialiśmy)”. Niewiele się od Lipińskiego możemy dowiedzieć na temat motywacji stojących za decyzjami ówczesnych elit, szerszych niż relacje polsko‑radzieckie uwarunkowań geopolitycznych, skutków społecznych powstania PRL, czy chociażby o życiu Polaków pod rządami Bieruta.

Autor upraszcza ponadto komunizm jako doktrynę polityczną, zrównując w wielu aspektach postulaty Marksa ze stalinowskim terrorem i sprowadzając je do absurdu. Podczas analizy biogramów Bieruta ironizuje na temat „wilgotnej sutereny”, w której miał się wychować przyszły prezydent, bo taki język to „ucieleśnienie ideologicznej tezy o tym, że byt określa świadomość”. Czy to ma oznaczać, że wilgotnych suteren w międzywojennej Polsce nie było albo nie były one problemem? Najwyraźniej tak, bo o głębokich nierównościach społecznych, które stworzyły grunt społeczny do akceptacji systemu komunistycznego i jego propagandy, Lipiński nie zająkuje się ani słowem.

Czy rzeczywiście poprawienie losu polskiego chłopa czy robotnika było tylko niespełnioną obietnicą politruków, w którą wierzyli nieliczni? Czy naprawdę poparcie części elit – w tym pisarzy, dziennikarzy, artystów – dla komunizmu było wyłącznie świadectwem ich konformizmu? Czy faktycznie PRL był systemem zaprojektowanym w stu procentach przez Moskwę i nie miał w sobie nic z polskiej kultury politycznej?

Autor udziela łatwych odpowiedzi na trudne pytania, uniemożliwiając czytelnikom refleksję nad tym, dlaczego właściwie tak wielu Polaków dosięgło heglowskie ukąszenie, a instalacja narzuconego z zewnątrz systemu odbyła się względnie gładko. Jako reporter powinien dołożyć starań, by zrozumieć motywacje i okoliczności, w których znajdują się jego bohaterowie. Lipiński zajął się raczej ferowaniem ocen z wygodnej, współczesnej perspektywy.

Z Bieruta nie dowiadujemy się również wiele o samym Bierucie. Autor pokazuje nam sylwetkę, którą już dobrze znamy: przeciętnego, słabego i pozbawionego charakteru polityka. Mimo że Lipiński dotarł do żyjących członków najbliższej rodziny prezydenta, do jego znajomych i bliskich współpracowników, nie dowiedział się, jakim Bierut był człowiekiem, jaki miał charakter, jak wyglądało jego życie codzienne. Autor wyczerpująco odtwarza jego biografię polityczną – co niewątpliwie stanowi wartość samą w sobie – ale nie sporządza z tego portretu. Wiele obiecujące tytuły rozdziałów –Wolnomyśliciel, Komunista, Konspirator – okazują się zaledwie redaktorską ozdobą.

Autor uczciwie przyznaje: „Jaki był więc Bolesław Bierut? Nigdy się tego nie dowiem. Nigdy tego nie zrozumiem”. W innym miejscu zwala winę na samego bohatera: „Szarość, bezbarwność – to cechy, z którymi do dziś ludzie kojarzą Bieruta. Ale szarość i bezbarwność to przecież cechy wzorcowego komunisty”. Powiedziałabym raczej, że to zadanie reporterskie, z którym Lipińskiemu nie udało się zmierzyć. A że takie zmierzenie się jest możliwe, wiemy chociażby z wywiadów Teresy Torańskiej opublikowanych pod tytułem Oni.

Nie sposób odebrać autorowi Bieruta ogromnej wiedzy na temat historii politycznej PRL i doświadczenia w opisywaniu tego okresu, zabrakło mu jednak na tę książkę pomysłu. Trudno też zrozumieć decyzję wydawcy, dlaczego umieścił tę książkę w serii reportażowej. Lipiński zestawił ze sobą długie cytaty z tekstów propagandowych, dokumentów oraz wypowiedzi historyków i świadków epoki, nie stworzył z tego jednak żadnej opowieści. Wyszła spod jego pióra dość przeciętna biografia, skupiona na działalności politycznej bohatera i jego otoczenia, biografia szara i bezbarwna.

Bierut miałby szansę stać się ważną książką, gdyby ukazał się w 1989 roku, kiedy w debacie o PRL brakowało przede wszystkim faktów, a historycy dopiero co uzyskali możliwość wolnego od ideologii badania historii najnowszej. Dziś jednak oczekiwałabym od autora, który się nad spuścizną Polski Ludowej pochyla, pogłębionej refleksji nad tym najtrudniejszym być może okresem historii naszego kraju.

Kaja Puto, „Herito” nr 29, s.158-159. 

Piotr Lipiński

Bierut. Kiedy partia była bogiem

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

https://czarne.com.pl/